Strona:Bruno Jasieński - Człowiek zmienia skórę.djvu/303

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


bójstwo dwuch techników, o utrzymywanie kontaktu z kontrrewolucyjnemi elementami na budowie, o ułatwienie im ucieczki do Afganistanu i o świadome szkodnictwo.
Przeczytał po rosyjsku i po tadżycku deklarację, nadeszłą do partkomu od Chodżyjarowa i innych robotników, zakomunikował o kartce Urtabajewa do Krystałowa i opowiedział w streszczeniu historję z ekskawatorami. Zakończył swą informację uwagą, że biuro partkomu sprawdziło wiarogodność wspomnianych faktów. Zaproponował podzielić pytania na trzy grupy: pytania odnośnie wiarogodności wysuwanych przeciwko Urtabajewowi oskarżeń, pytania dla świadka Chodżyjarowa i pytania dla samego Urtabajewa.
Pytania pierwszej kategorji dotyczyły przeważnie osobistości świadka Chodżyjarowa i innych świadków, wiarogodności ekspertyzy charakteru pisma, sprawy z ekskawatorami — i wkrótce się wyczerpały.
Świadkowi Chodżyjarowowi zaproponowano podejść do stołu i stamtąd odpowiadać. Podniósł się szczupły dechkanin, w zasmarowanym chałacie, przepasanym chustą. Dechkanin nie miał lewego oka. Mówił tylko po tadżycku.
Poproszono go, by szczegółowo opowiedział o klęsce oddziału Urtabajewa w zasadzce pod Kijikiem. Pogładził się ręką po wąsach i brodzie i zaczął swe opowiadanie:
— Kiedyśmy podjechali do kiszłaka Kijik, odrazu walnęło na nas, jakby ze dwadzieścia karabinów, i koń mój zaraz upadł, rwąc ziemię tylnemi ko-