Strona:Bracia Grimm - Władca malinowy.djvu/7

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 5 —

Naraz stanęły zdumione. Przed niemi rozciągała się polana, cała od malin zaróżowiona.
Na każdym z krzaków było takie mnóstwo dojrzałych jagód, że aż uginały się gałęzie. Dziewczynki nie widziały nigdy takiej obfitości malin.
Zbierały i jadły i wkrótce napełniły oba koszyki po brzegi.
Pozostały jeszcze na polance, postawiły koszyczki z malinami i zbierać znów poczęły do fartuszków.
Dopiero, gdy zostały napełnione słodkiemi jagódkami, postanowiły wracać do domu. Wziąwszy w jedną rękę koszyki, drugą podtrzymywały fartuszki i śpiewały piosenkę:

„Wonne jagody, słodkie jak miody,
Białe kwiateczki, jak panieneczki,
Ach ileż tego, bardzo słodkiego,
Bardzo dobrego i ach! wonnego!„

Szły i szły bez przerwy, a wtórowały im śpiewy wilg i krasek i szczebiotanie innych leśnych ptaków.