Strona:Bracia Grimm - Władca malinowy.djvu/8

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 6 —

Nie były nigdy tak daleko, szukając malin zaszły w gęstwinę im nieznaną i teraz, choć mrok zapadał i rosa kładła się po ziemi — nie spostrzegały jeszcze swego domku.
Zaniepokoiły się bardzo, tem więcej, że idąc bez przerwy, wciąż powracały do tego samego zagajnika z malinami.
Gdy noc nadeszła i ciemno zrobiło się w lesie, strach ogarnął siostrzyczki, usiadły na ściętym pniu drzewa i rzewnie płakać poczęły.
— Jeść mi się chce — odezwała się Terenia.
— I mnie, także, — dodała Adelcia.
— Ach! jeślibym miała w tej chwili dla nas dwóch po kawałku chleba z mięsem!
Zaledwie wymówiła te słowa, na kolanach jej znalazł się kawałek chleba z masłem i pieczonem kurczęciem.
Tożsamo zdarzyło się i Tereni.