Strona:Booker T. Washington - Autobiografia Murzyna.djvu/76

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


sobie wykształconego murzyna w cylindrze, z lornetką w złoto oprawną, z elegancką laseczką w ręku, w rękawiczkach i lakierowanych butach, nie wiem zresztą, co jeszcze więcej. Jednem słowem, jako człowieka, który będzie chciał zarabiać jedynie umysłową pracą. Nie wyobrażali sobie oświeconego murzyna w innej postaci.
We wszystkich trudnościach przy otwieraniu szkoły i przez dziewiętnaście lat następnych znajdowałem zawsze pomoc i radę u dwóch ludzi, którzy są mymi najlepszymi przyjaciółmi w Tuskegee. Im należy się w znacznej części cześć za to całe przedsiewzięcie i mogę śmiało powiedzieć że nigdy nie zwróciłem się do nich napróżno. Jeden z nich, pan Jerzy W. Campbell, jest biały i dawny właściciel niewolników. Drugi, Lenis Adams, murzyn i były niewolnik. Oni to zwrócili się do generała Amstronga z prośbą o dyrektora szkoły.
Campbell, kupiec i bankier, nie zajmował się przdtem kwestyą oświaty. Adams był rolnikiem i za czasów niewolnictwa zajmował się kolejno szewctwem, rymarstwem i blacharstwem. Nie był ani jednego dnia w szkole, lecz mimo to nauczył się czytać i pisać. Obaj zrozumieli w lot mój plan wychowawczy, podnieśli moje nadzieje i dopomagali w usiłowaniach. W najtrudniejszych chwilach nie odwoływałem się nigdy napróżno do pomocy Campbella i otrzymywałem zawsze hojną zapomogę. Zdaje mi się, że niczyich rad nie słuchałbym chętniej, ani nie powierzył kierownictwa interesów szkolnych, jak tym dwom ludziom — byłemu właścicielowi niewolników i byłemu niewolnikowi.
Jestem przekonany, że nadzwyczajną siłę charakteru, jaką odznaczał się Adams, zawdzięczał on tej szczęśliwej okoliczności, że wyuczył się trzech rzemiosł za czasów niewolnictwa. Dziś jeszcze każdemu przybyszowi w miastach Południa, jeżeli zażąda, by mu wskazano najwybitniejszego murzyna w danej miejscowości, wskażą niezawodnie takiego,