Strona:Booker T. Washington - Autobiografia Murzyna.djvu/103

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


stronie białych, jest ciągła. Zauważyłem wiele i wiele razy, że ilekroć człowiek wykonał fałszywą przysięgę dla unieważnienia głosu murzyna, uciekał się potem do tego samego sposobu w innych okolicznościach, i nietylko względem murzynów, ale tak samo i względem białych. Ten, kto oszukał murzyna, oszuka i białego; ten kto łamie prawo dla zlynchowania murzyna, uczyni to samo z białym. Wszystkie te powody nasuwają mi życzenie, ażeby cały naród podążył z pomocą w tej walce z ciemnotą, przygniatającą jeszcze Południe.
Nalezy tu przytoczyć ciekawy fakt, że system wychowawczy generała Armstronga z każdym rokiem rozpowszechnia się więcej w naszym kraju. Obecnie niema prawie ani jednego zakładu w Południowych Stanach, gdzieby nie było nauki rzemiosł tak dla dziewcząt, jak dla chłopców, a zaszczyt wprowadzenia tej nowości należy się bezspornie generałowi Armstrongowi.
Nasz skromny pensyonat został zaledwie oddany do użytku uczniów, gdy już przybyli nowi, a liczba kandydatów ciągle wzrastała. Całemi tygodniami musieliśmy walczyć na różne sposoby o wyżywienie ich, nie mając ani szeląga, i o dostarczenie im pościeli i miejsca do spania. Musieliśmy w tym celu wynająć chaty w pobliżu szkoły. Chaty te były zrujnowane i uczniowie, mieszkający w nich przez zimę, cierpieli bardzo od zimna. Kazaliśmy płacić sobie miesięcznie tylko osiem dolarów za utrzymanie ucznia; na więcej zresztą nie pozwalały ich środki. Za tę opłatę mieli już wszystko — mieszkanie, światło i pranie. Odliczaliśmy też z ich rachunków zapłatę za roboty, które chcieli wykonać dla szkoły. Koszta nauki wynoszą na każdego ucznia pięćdziesiąt dolarów rocznie, i tę sumę musieliśmy zdobywać jak się dało wówczas i obecnie.
Tak nizka opłata za utrzymanie nie mogła nam dostarczyć funduszów potrzebnych na założenie