Strona:Bohater Carlyle'a i nadczłowiek Nietzsche.djvu/065

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


inni stali się nadludźmi, dlatego zaprasza ich do swojej szkoły.
A mistrzem w niej nie on, tylko Zarathustra. W jego bowiem imieniu głosi Nietzsche swoją ewangelię: »Also sprach Zarathustra«, — Zarathustra, — to mistrz, który »umysł swój usubtelnił, a ducha swego rozognił, kiedy na samotnej górze wiódł żywot w towarzystwie orła i węża«.
Między innemi Zarathustra, nadmistrz nadludzi, powiedział tak:

Jakby pierwiastek złego, o jakim śniło się Manichejczykom.

»Nauka moja — to nauka o nadczłowieku. Człowiek jestto istota, która powinna być przewyższona. A wy coście zrobili, aby przewyższyć człowieka?
»Dotychczas wszystkie istoty tworzyły coś ponad sobą. A wy, czy chcecie być przypływem tego wielkiego odpływu i powrócić do stanu bydlęcia (!?), zamiast przewyższyć człowieka? Kiedyście byli małpami... ale, ale... przecież teraz jeszcze człowiek jest małpą z pomiędzy wszystkich małp na ziemi największą....
»Mimo to powiem wam, czem jest nadczłowiek (nareszcie!); — oto rozumem ziemi. Niech wola wasza mówi, że jest rozumem ziemi....
»I jakże tedy człowiek będzie przewyższony?
»O nadczłowieka mi chodzi, nie o człowieka, — ale o najbliższego, nie o cierpiącego, nie o ubogiego.