Strona:Bohater Carlyle'a i nadczłowiek Nietzsche.djvu/058

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


O prawdziwości tego sądu łatwo się przekonasz, gdy Ci przytoczę pokrótce najbardziej charakterystyczne aforyzmy i hasła tego jedynego w swoim rodzaju człowieka — jeśli chcesz koniecznie, geniusza, ale waryackiego.


Także religia!


Schopenhauer, współzawodnik Nietzschego, powiedział kiedyś, że »skromność jest cnotą głupców«; dlatego polecał się innym, a dzieła swoje chwalił i reklamował. Wprawdzie starzy Rzymianie innego byli zdania, twierdząc, że propia laus foetet...[1] — ale ktoby się tam na ich zdanie oglądał. Dziś czas emancypacyi i postępu.
To też i Nietzsche, nie chcąc być gorszym od Schopenhauera, nie omieszkał swych wielbicieli uszczęśliwić pochwalnem zdaniem o sobie i swem dziele najważniejszem »Zarathustrze«. »Całkiem się nie dziwię, że ludzie mego Zarathustry nie rozumieją. Jestto bowiem dzieło tak piękne i wzniosłe, że, by treść jego przeniknąć, trzeba czuć w żyłach swoich ciepło krwi boskiej... bo to dzieło najgłębsze, jakie ludzkość kiedykolwiek wydała.«
A! ba!

To też, kochany przyjacielu, możemy się cieszyć, że jeżeli nam się nie uda natrafić na ślad mądrości i sensu w książce Nietzschego dopatrzeć, będziemy w tem samem położeniu,

  1. Pochwała własna cuchnie.