Strona:Bohater Carlyle'a i nadczłowiek Nietzsche.djvu/018

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Przeciwnie zaś, kto w pewnych, wyjątkowo trudnych okolicznościach nad sobą zapanował, t. j. odniósł zwycięstwo nad swym gniewem, pychą lub inną namiętnością, gdy podobna do morza rozhukanego szalała w jego duszy, — ten dał dowód siły wewnętrznej, przechodzącej możność zwykłego człowieka, i zdobył się na czyn, w którym jaśnieje coś nadludzkiego, coś boskiego. To zeń robi bohatera, a czyn jego podnosi do wysokości prawdziwego heroizmu. Non ulcisci — Deo facit aequalem. Kto potrafi zapanować nad żądzą zemsty, ten staje się do P. Boga podobnym.[1]


Czem jest bohater chrześcijański?


Widzisz z tego, mój przyjacielu, że ostatecznie miarą heroizmu jest cnota, ale cnota silna, ugruntowana mocno, zahartowana, przechodząca miarę zwykłej cnoty ludzkiej.
Mało tego jeszcze. Bohater powinien mieć przytem serce szerokie, wspaniałomyślne, wielkie, nie znające, co egoizm i sobkowstwo. Bez tego, choćby się zdobył na czyny najwznioślejsze, będą one może wielkimi, ale nie będą bohaterskimi.

Krótko mówiąc, bohater powinien być człowiekiem rozsądnym, cnotliwym, mężnym, szukającym dobra swych bliźnich, a nie siebie i goto-

  1. Św. Chryzostom: Homilia 41. in Acta.