Strona:Bohater Carlyle'a i nadczłowiek Nietzsche.djvu/019

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wym włożyć całą swą siłę, energię, pracę, zdrowie i życie nawet w obronie tej sprawy wzniosłej i szlachetnej, której się poświęca; — powinien w swych uczynkach, obok pełni wewnętrznego życia, okazywać energię ducha, nie dającego się niczem złamać, — występować z godnością, pewnością siebie i odwagą wobec niebezpieczeństwa, aż wreszcie — w swych czynach powinien przewyższać nie tylko ludzi zwykłych, ale nawet takich, którzy skądinąd byli prawdziwie wielkimi. — A wszystkie te jego przymioty powinny się okazać przedewszystkiem w cierpieniach wielkich i przeciwnościach, zwykłą przechodzących miarę, przez cierpliwe, wspaniałomyślne i mężne ich znoszenie.
Gdzie te wszystkie warunki znajdą się razem, tam mieć będziemy prawdziwego bohatera, któremu od ludzi należy się cześć, uznanie i szacunek, a od P. Boga — nagroda.
A będzie on bohaterem większym albo mniejszym, stosownie do tego, czy po nad miarę innych ludzi wzniesie się tylko w jednym kierunku, lub też we wielu różnych — w jednej tylko chwili, lub przez całe życie.
Jeżeli zaś obyczajom takiego człowieka albo jego bezinteresowności będzie można cośkolwiek zarzucić, albo czyny jego zwykłej nie przerosną miary, będziemy mieli bohatera domniemanego, pozornego, ale nie rzeczywistego. Będzie to cień bohatera, ale nie bohater.