Strona:Bohater Carlyle'a i nadczłowiek Nietzsche.djvu/016

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Bayard, Cyd, Żółkiewski, Czarniecki, — byli bohaterami choć nie geniuszami.
Co się tyczy rozumu, inteligencyi, zdolności umysłowych: każdy człowiek ma tego tyle, ile ze sobą na świat przynosi, to jest, ile go niemi obdarza Bóg. On może rozwijać, kształcić, wzbogacać swój umysł, ale wewnętrznej jego siły w żaden sposób nie może powiększyć. Wielkość i siła umysłu od pracy i starań człowieka nie zależy; przeciwnie wielkość i siła jego woli; bo to po Bogu jego własne dzieło. A głównym czynnikiem w tem są zasady, któremi się człowiek kieruje i cnoty, które w sobie wyrabia.
Geniuszem trzeba się urodzić, a bohaterem można się stać. Nie każdy może być geniuszem; ale każdy w danych okolicznościach może się stać bohaterem. Przykładów na to nie brak. Weźmy choćby słabe niewiasty i wątłe dziatki, idące z radością i spokojem na męki i śmierć za prawdę i wypełnianie swego obowiązku.


Bohater — to więcej niż człowiek cnotliwy.


Żeby tedy stać się bohaterem, nie wystarczy być człowiekiem rozumnym, wielkim, nawet geniuszem; nie wystarczy nawet być człowiekiem w zwykłem tego słowa znaczeniu cnotliwym, — a to znowu dla tejże samej przyczyny, że od bohatera wymaga się więcej, niż od zwykłego człowieka.
Przytem i to także jest pewnem, że prawdziwy bohater nie może być bohaterem, jeśli