Strona:Bohater Carlyle'a i nadczłowiek Nietzsche.djvu/014

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Rozum w człowieku — to wprawdzie odblask »Światłości prawdziwej« t. j. Mądrości nieskończonej P. Boga; ale gdyby do utworzenia bohatera wystarczał, każdy człowiek normalny byłby bohaterem, bo jest na obraz i podobieństwo P. Boga stworzony.
Nie! dla bohaterstwa nie dość jest postępować rozumnie: tu trzeba czegoś więcej.
Choć i to pewna, że postępowanie rozumne, nie czyniąc człowieka bohaterem, jest jednak warunkiem niezbędnie koniecznym, aby mógł nim zostać. Każdy bowiem czyn, prawdziwie bohaterski, musi być jednocześnie czynem rozumnym, roztropnym. Stąd jeśli czyn skądinąd wspaniały i wielki, jest objawem przesądu, zabobonu albo i przekonań fałszywych, to może być czynem oryginalnym, ale nie będzie wielkim, a tem mniej bohaterskim dlatego, że nie jest godnym nawet zwykłego, ale rozumnego człowieka.
Wychodząc z tej zasady, powiadam, że Mucyusz Scewola w moich oczach — to człowiek o woli żelaznej, odważny, wytrzymały, ale nie bohater, dlatego, że czyn jego nie był rozumny. Bo proszę! co w tem za sens, kłaść rękę do ognia dla jej ukarania, że nie zabiła Pyrrhusa? Człowiek rozumny takby nie postąpił. Tu niema celu: więc nie może być i bohaterstwa.
Dla tejże samej przyczyny odmówić trzeba tytułu bohatera fanatykom, którzy fanatyzmem