Strona:Bogaty Piotr.djvu/12

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 10 —

niec, nie wierząc o zmianie listu i przybywszy do domu kupca, zdziwił się ogromnie, gdy mu stara kobieta kazała się czemprędzej ubierać i jechać do ślubu ze swą córką.
Po weselu nadawała im dużo bogactw i wyprawiła do domku w lesie, niezamieszkałego do tej pory przez nikogo.
Gdy przyjechał kupiec, rozgniewał się straszliwie za podstęp i przywoławszy do siebie zięcia rzekł:
— Żebyś był godnym ręki mej córki musisz mi wykonać rzecz taką: Przyniesiesz mi trzy pióra z pancerza smoka.
— Gdzież mam go szukać? — zapytał.
— Sam się domyśl! — odrzekł bogacz.
Chłopak ruszył w drogę i wkrótce stanął przed zamkiem. Wszedłszy do sali tronowej, zapytał:
— Królu, czy nie wiesz, gdzie mieszka smok?