Strona:Bogaty Piotr.djvu/13

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 11 —

Muszę mu wydrzeć z pancerza trzy pióra.
— Nikt jeszcze nie wrócił stamtąd żywy, — odrzekł król, — ale, jeśli się z nim zobaczysz, spytaj go, dlaczego woda w mej studni tak bardzo mętna? A teraz idź prosto, a dojdziesz.
Chłopak wyszedł i stanął wkrótce u bram zamku królewskiego.
Wszedłszy do króla spytał o smoka, a ten go prosił, żeby się dowiedział, gdzie jest jego, przed kilku laty zaginiona jedynaczka.
Wyszedłszy stamtąd napotkał królowę która prosiła, żeby się dowiedział, gdzie są jej złote, dawno zaginione kluczyki.
Na drugi dzień zaszedł nad brzeg wielkiej i bystrej rzeki i stanął, nie wiedząc, co począć.
Wnet podpłynął ku niemu przewoźnik i przewiózł na drugą stronę rzeki.
Gdy dowiedział się dokąd idzie młodzieniec, prosił, żeby się zapytał smoka, dokąd on tu jeszcze będzie przewoził?