Strona:Bogaty Piotr.djvu/10

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 8 —

swego pomocnika i dopiero po długich namowach puścili od siebie ze łzami.
Piotr zabrał chłopca, a gby znaleźli się w lesie, rzekł do niego:
— Idź do mojej żony i zanieś ten list odemnie. Pokłoń się i poproś, żeby jak najprędzej wypełniła to, co jest w moim liście nakazane.
Tymczasem pisał w tym liście, żeby tego, kto jej odda od niego wiadomość, jak najprędzej wrzuciła na palenisko i spaliła; jeśliby zaś tego nie dokonała, sama padnie ofiarą.
Chłopiec poszedł szybko, nic nie wiedząc o treści listu i zabrnął w las gęsty, gdzie stał domek na roścież otwarty.
Wszedłszy zobaczył łóżko i postanowił noc tam spędzić.
Gdy usnął spokojnie, przyszli zbójcy, właściciele tego domeczka i z podziwem patrzali na pięknego młodziana.
List leżał na kapeluszu chłopca, przeczytali go, chcąc wiedzieć, kto się u nich rozgościł.