Strona:Boecker-Stove - Chata wuja Tomasza.djvu/334

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Ewelina odwróciła się, ukrywając twarz w dłoniach.
Kiedy się ta rozmowa toczyła w górnym pokoju, na dole Legris spił się i zasnął ciężkim snem. Nie był to zwyczajny jego stan. Jego gruba, silna natura potrzebowała silnego bodźca; coby słabszego wyniszczyło zupełnie, on doskonale jeszcze wytrzymywał. Lecz wrodzony instynkt, rozsądna podejrzliwość nie dozwalała mu się oddawać zwierzęcej namiętności aż do utracenia zmysłów.