Strona:Biblia Wujka 1840 Vol. I part 1.djvu/57

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
52
Rozd. XXVII.GENESISRozd. XXVII.

ROZDZIAŁ XXVII.

Isaak w starośći synom błogosławi: Jakob, Syn młodszy od matki w szaty Ezawowe ubrany, ubieżał go do błogosławieństwa: za czym Ezaw oszukany, na Jakoba się rozgniewał: któremu matka do Haran uyść każe.

1.ZStarzał się tedy Isaak, y zaćmiły się oczy iego, y widźieć nie mógł, y zawołał Ezawa, syna swego starszego, y rzékł mu: Synu móy? Który odpowiedźiał: Owom ia.

2.Któremu oćiec: Widźisz, (rzékł) żem się zstarzał, a nie wiem dnia śmierći moiéy.

3.Weźmiy bróń twoię, saydak y łuk, a wynidź na pole: a gdy poluiąc co ugonisz,

4.Uczyń mi ztąd potrawę, iako wiész wolą moię, y przynieś, abym iadł: aby błogosławiła tobie dusza moia, niż umrę.

5.Co gdy usłyszała Rebeka, on téż odszedł na pole, aby roskazaniu oycowskiému dosyć uczynił:

6.Rzékła synowi swemu Iakobowi: Słyszałam oyca twego gadaiącego z Ezawem, bratem twoim, y mówiącego mu:

7.Przynieś mi z łowu twego, a uczyń potrawę, abym iadł y błogosławił ći przed Panem, piérwéy niźli umrę.

8.Teraz tedy synu móy, przestań na radźie moiéy:

9.A szedłszy do trzódy przynieś mi dwoie koźląt co lepszych, abych z nich uczyniła potrawy oycu twemu, których rad pożywa:

10.Które gdy mu przynieśiesz, a naié się, abyć błogosławił, piérwéy niźli umrze.

11.Któréy on odpowiedźiał: Wiész, iż Ezaw brat móy iest człowiek kosmaty, a ia goły:

12.Ieśli się mnie dotknie oćiec móy, a poczuie, boię się, aby nie mniemał, żem chćiał z niego szydźić: y przywiodę na się przeklęctwo miasto błogosławieństwa.

13.Do którego matka: Na mnie, pry, niech będźie to przeklęctwo, synu móy: tylko słuchay głosu mego, a szedszy przynieś, com rzékła.

14.Poszedł y przyniósł, y dał matce. Zgotowała ona potrawy iako wiedźiała, że chćiał oćiec iego.

15.A w szaty Ezawowe barzo dobre, które u śiebie miała doma, oblokła go.

16.Y skórki koźlęce obwinęła w koło ręku, y gołość szyie iego okryła.

17.Y dała potrawę, y chléb, którego była napiekła, oddała.

18.Które on wniósłszy rzékł: Oycze móy? A on odpowiedźiał: Słyszę: ktoś ty iest, synu móy?

19.Y rzékł Iakob: Jam iest pierworodny twóy Ezaw: uczyniłem, iakoś mi rozkazał: wstań, śiądź, a iédz z łowu mego, aby mi błogosławiła dusza twoia.

20.Isaak zaśię rzékł do syna swego: Iakożeś tak rychło naléść mógł, synu móy? Który odpowiedźiał: Wola Boża była, że mi się prędko nagodźiło, czegom chćiał:

21.Y rzékł Isaak: Przystąp sam, żebym się ćiebie dotknął, synu móy, a doznał, ieśliś ty iest syn móy Ezaw, czyli nie.

22.Przystąpił on do oyca, a pomacawszy go, rzékł Isaak: Głos wprawdźie głos Iakobów iest: ale ręce są ręce Ezawowe.

23.Y nie poznał go, iż kosmate ręce podobieństwo starszego wyrażały. A tak błogosławiąc mu,

24.