Strona:Baba Jaga.djvu/9

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 7 —

JAGUSIA. (z trudem łapie 3 włosy). Już mam!
CZAROWNICA. Nie szarp mi włosów! Delikatnie, bo dostaniesz!
JAGUSIA. Splotłam już proszę pani tę szopę.,. Co dalej?
CZAROWNICA. Zrób na czubku głowy kokardę!
JAGUSIA. Będzie pani wyglądała), jak Baba.
CZAROWNICA. Co to znaczy? Może coś ubliżającego?
JAGUSIA. To znaczy, że pani młodo wygląda.
CZAROWNICA. (przeglądając się w lusterku.) Jestem piękna, jestem młoda, jestem świeża, jak jagoda! A me włosy, cudne kosy, a me zęby — pereł rzędy, a tak twarde, jako dęby! Hopsa sa! Hopsa sa! (tańczy). Cóż tak patrzysz? Zazdrościsz mi mojej urody?
JAGUSIA. Ach! nigdybym nie chciała być takiem straszydłem!
CZAROWNICA. Coo? straszydłem? Masz! (uderza ją.)
JAGUSIA. Jeśli pani chce żebym utyła na pieczeń, to niech mnie pani nie bije i nie przestrasza... Od tego się chudnie.
CZAROWNICA. Tak powiadasz? A ja właśnie lubię pieczeń bitą — jest wtedy krucha. Chociaż mam piękne i zdrowe zęby do gryzienia nawet najtwardszego mięsa..,
JAGUSIA. Ach! ja tylko dwa kły widzę!