Strona:Asnyk Adam - Pisma 03. Wydanie nowe zupełne.djvu/295

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    My obchodzimy w twem żałobnem święcie
    Najbliższą z naszych dziejowych pamiątek,
    I rycerskiego rapsodu zamknięcie,
    Tego rapsodu, co jak krwawy wątek
    Przebiegał dziejów pogrobowych kartę,
    Zbrojąc wciąż serca pokoleń uparte.

    Boś ty nie przyszedł jako klątwa nieba,
    Ani nie spadłeś jak grom niespodzianie,
    Lecz jak duchowa narodu potrzeba,
    W krwawej wypadków wypłynąłeś pianie,
    Aby ostatnim orężnym protestem
    Zapisać w dziejach nieśmiertelne: jestem!

    Ty byłeś dzieckiem ostatniem epoki,
    Która tradycyę przechowując żywą,
    Z dumnej przeszłości czerpała swe soki,
    I wolnych marzeń snując wciąż przędziwo,
    Ku zmartwychwstaniu stale naprzód biegła,
    Tak jeszcze bliska... a tak już odległa.

    Nad tą epoką jaśniał jeszcze w górze
    Duch niepodległej ojczyzny widomy,
    Jeszcze francuskiej rewolucyi burze
    Świat wstrząsające rozrzucały gromy
    I biła na nią krwawych świateł fala
    Z wojennych ognisk „małego kaprala“.