Strona:Asnyk Adam - Pisma 03. Wydanie nowe zupełne.djvu/294

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    Za twoje grzechy Polskę z mieczem w dłoni
    Z szat obnażono, jak jawno-grzesznicę,
    I urągano, że praw swoich broni,
    I z ran szydzono, i plwano jej w lice,
    I z czci ją chciano odrzeć do ostatka,
    Jakby to była nie ich własna matka!

    Wszystko to w spadku zostało po tobie:
    Grzeszne ofiary i grzeszniejsza skrucha,
    Bunt tych, co widząc mdlejące już ciało
    Śmieli doradzać samobójstwo ducha,
    I więzy, które mocniej się nam wpiły,
    I łzy palące... i wstyd... i mogiły...

    A jednak pamięć obchodzimy twoją,
    Jak ci, co dawno z niedolą zbratani,
    Nieszczęściu w oczy spojrzeć się nie boją
    I nawet z ciemnej wynoszą otchłani
    Tę nieśmiertelną nadzieję, co zdala
    Pracę pokoleń wiąże i utrwala.

    My obchodzimy twą rocznicę smętną,
    Bo dawnych zwycięstw święcić dziś nie śmiemy:
    Niewolnik, hańby swej noszący piętno,
    W rocznicę chwały ojców stoi niemy,
    A tylko ta mu droga jest i święta,
    W której sam skruszyć chciał krzywdzące pęta.