Strona:Asnyk Adam - Pisma 03. Wydanie nowe zupełne.djvu/188

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    Starożytny duch Hellady
    Swe pajęcze sieci przędzie,
    Choć zamglony, nikły, blady,
    Piętno swoje wyrył wszędzie.

    Zlał się z całą tą przyrodą,
    I jak światło gdzieś z grobowca
    Pod powierzchnią życia młodą
    Śle promienie dla wędrowca.

    Niegdyś znowu ku tej skale
    Fala morska z sobą niosła
    Dzikie, groźne plemion fale,
    Rycerskiego tłum rzemiosła.

    Przybywały po łup krwawy
    Saraceny i Normandy,
    Rozwijając tęczę sławy
    I rycerskich dzieł girlandy.

    I niejeden z tych rycerzy
    Ostrym mieczem swym wykrawał,
    By tron sobie zdobyć świeży,
    Pochwyconej ziemi kawał.

    Dziś ta przeszłość barwna tyle
    Chociaż cicho w laurach drzemie
    Miga jednak w złotym pyle,
    Co klasyczną kryje ziemię.