Strona:Arumugam książę indyjski.djvu/87

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


nie potrzeba, rany jednakże wywołają febrę, a ta mogłaby być niebezpieczną. Na dalsze zapytania namiestnika oświadczył Arumugam wyraźnie wobec wszystkich zgromadzonych:
„Przyjąłem Chrzest św., jako chrześcijanin żyć i umrzeć pragnę.“
Namiestnik odpowiedział na to: „Książę jesteś pod moją opieką. Wy zaś,“ dodał, zwróciwszy się do skrępowanych rabusiów, „wy tu stoicie przed trybunałem jako rozbójnicy. mordercy i najezdnicy.“
„Uczyniliśmy to na rokaz radży, ojca Arumugama, a ojcu przysługuje prawo życia i śmierci nad synem,“ rzekł jeden ze związanych.
Słysząc to Arumugam, podźwignął się z wysiłkiem z kanapy i zwróciwszy się do namiestnika, rzekł:
„Szlachetny panie, jeśli ci ludzie i zbiegli ich hersztowie uczynili to z polecenia ojca mego, błagam cię, puść ich na wolność i zechciej całą nie miłą tę sprawę umorzyć. Dreszcze mnie przechodzą na samą myśl, iżby mój ojciec miał stawać przed sądem i być skazanym na karę. Proszę cię o tę jedyną łaskę, puść ich.“
Namiestnik długo się namyślał, co mu czynić wypada, jako stróżowi sprawiedliwości. Ściśle rzecz rozważając, było jego