Strona:Arumugam książę indyjski.djvu/70

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


iż nie byłoby to skutecznem lekarstwem, gdyż pobyt w kraju chrześcijańskim mógłby chłopca utwierdzić w powziętym zamiarze. W końcu zastanowił się nad ostatnią radą Bramina; ale oburzony rzekł do siebie:
„Nigdy nic będę namawiał dziecka do tego, co jest złem i niemoralnem; jest to rada szatańska. Niechaj raczej zostanie chrześcijaninem, lecz poczciwym i dobrym. Pozwolę mu się rozerwać, bo rozrywka mu będzie potrzebną po tych utrapieniach i mozołach. Pobudzę w nim dumę i będę go miał na oku, aby się nie zepsuł, a nade — wszystko pilnie uważać będę, aby nie przestawał z chrześcijaninami. “
Zadowolniony z siebie i planu swego, pobiegł radża do syna, uściskał go serdecznie, i rzekł:
„Kochany Arumugamie, wybij sobie z głowy tę głupią sprawę klasztorną. Gdybym był odgadł, jacy to obłudnicy ci popi Bramińscy, nigdybym cię do nich nie był posłał. Posłuchaj mnie teraz. Widzę, że masz charakter męski i niezachwiany, i mocno się z tego cieszę. Pozwalam ci też żyć w mym domu po chrześcijańsku i modlić się, jak ci się żywnie podoba. O jedno cię tylko proszę. Jeśli kochasz ojca, unikaj wszelkich szkandalów i plotek, zwlecz swe nawrócenie, dopóki nie załatwię sprawy z twymi podstęp-