Strona:Arumugam książę indyjski.djvu/71

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


nymi kuzynami.“ Na te słowa zmieszał się Arumugam, nie wiedząc, co nato ma odpowiedzieć. Radża nieczekając odpowiedzi, rzekł:
„Pójdź teraz ze mną, i pozwól nam się ucieszyć z twego powrotu.“
Odtąd było jedynem staraniem radży, wyprawiać festyn po festynie, bal po balu, zabawę po zabawie. Niejednokrotnie chciał Arumugam odwiedzić O. Franciszka, ale za każdą razą umiał radża temu zapobiedz, tak że książę w wirze zabaw nie mógł przyjść do przytomności. Na jego cześć wyprawiano walki zwierząt, widowiska, polowania; a z nim samym obchodzono się niejak z młodzieńcem, lecz jak z dorosłym i samodzielnym mężczyzną. Arumugam nie wyrzekał się wiary i niepokalał czystości obyczajów, modlił się w swej komnacie rano i wieczorem, nie zapomniał nigdy o różańcu, czasem czuł się nawet w sercu smutnym i samotnym między poganami i przyznawał, że cały ten przepych i okazałość jest tylko ułudą i marnością; ale czując w sobie męską naturę, jeździł, polował i oddawał się ćwiczeniom ciała. Grzechów, nikczemności i podłości unikał, jak węŻów jadowitych; a gdzie u obcych książąt wykonywano tańce lub niemoralne widowiska, tam wstawał i pod lada pozorem wychodził ze sali, tak iż zepsuci i najlekkomyślniejsi panicze nie mogli mu odmówić swego szacunku.