Strona:Arumugam książę indyjski.djvu/7

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


stem oszustwem, i żyli tylko z łatwowierności ziomków. Radża jednak postanowił wszystkich chwycić się środków, aby tylko ocalić życie dziecka, rzucił kuglarzom wór pełen złota i kazał słudze przynieść złotą misę pełną słodkiego mleka, ulubionego napoju wężów.
Po przyniesieniu i postawieniu półmiska na podłodze usiedli dwaj zażegnacze na kobiercu, postawili przed sobą kosze z jadowitemi żmijami i zaczęli z cicha grać na fletach. Na odgłos ich gry żmije lubiące muzykę, wychyliły łby z koszów, poczęły się wkoło oglądać i widłowato rozłupanemi języczkami sięgać po mleko. Potem wydobyły się z koszów, przyczołgały do półmiska i poczęły chciwie chłeptać słodkie mleko. Napoiwszy się do syta, wzniosły ogon do góry i poczęły się w takt poruszać w tę i ową stronę. Wszystkich oczy były zwrócone na żmije i ruchy ich, gdy w tem rozległ się po sali krzyk głośny. Przerażeni obecni spojrzeli na chorego chłopca, który tak głośno wrzasnął, a wytrzeszczywszy oczy i drząc na całem ciele, przypatrywał się tanecznym żmij poruszeniom. Przelękły radża przytulił chłopca do siebie i starał się go uspokoić. Gdy mu się to nie udało, wpół gniewny, wpół przelękły spojrzał na kuglarzy i pytał, co to ma znaczyć. Ci gestem