Strona:Arumugam książę indyjski.djvu/64

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Tryczynapalskiego, a ja zaręczyłem mu głową, że chłopcu nic się tu złego nie stanie. Nikt go nie przymusi, ażeby we wszystko uwierzył, co się podaje ogółowi jako artykuł wiary. Byleby tylko nie został chrześcijaninem, to niechaj sobie wierzy lub nie wierzy według swego upodobania.“
Tak prawił stary Bramin wobec swych uczniów, a ci przestali Arumugama nudzić swemi dysputami o bałwanach indyjskich, poprzestając jedynie na zaczepkach i zarzutach czynionych wierze Chrystusowej. Młodzieńcowi łatwo było niejeden z tych zarzutów zwycięzko odeprzeć; ale jeśli św. Franciszek Ksawery opowiada, że nieraz mu trudno przychodziło zbić zarzuty Bonzów, toć nie trzeba się dziwić, że i Arumugam czasem był w kłopocie o odpowiedź. Na to tylko czychali jego przeciwnicy, aby go wyszydzić i wyśmiać. Pomimo tego nie oddał się zwątpieniu, gdyż codzień modlił się do Matki Boskiej o dar wiary. Gdy Tomasz zbliżył się do muru, wtedy Arumugam pisał na palmowym liście zarzuty Braminów, których nie umiał zbić, a po kilku dniach przynosił mu Tomek odpowiedź O. Kolumbana. Hindusowie umieją na liściu palmowym ryć głoski, i w tej sztuce ćwiczyli się też i uczniowie Wadżadyszy. Ilekroć więc otrzymał odpowiedź O. Kolum-