Strona:Artur Gruszecki - Nowy obywatel.djvu/240

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Ot, dzielny mały, dobry człowiek — rzekł, skończywszy list.
— Od kogo, Tadziu?
— Pisze mi ten mój przyjaciel, u którego mam pod zakładną, że wysłał mi do banku tysiąc pięćset, a resztę odda zimową porą, jak przyjadę do niego... Ot, chwat chłopiec!
— Tadziu, ale ty użyjesz tych pieniędzy na spłatę długów?
— Tak, koniecznie... Czy ty myślałaś, że mnie te długi nie bolą, co?
— Kiedy pojedziesz po pieniądze? — spytała zaniepokojona.
Wyjął zegarek, spojrzał.
— Dziś za późno, szkoda, bank zamknięty... tak jutro raniutko...
— A wrócisz?
— Et, człowiek wie kiedy wy-