Strona:Artur Gruszecki - Nowy obywatel.djvu/241

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


jeżdża, ale nie wie kiedy wróci — uśmiechnął się.
— Mój Tadziu, wróć wieczorem do domu, bardzo cię proszę...
— Chcesz, to i wrócę.
— Sama wyjadę na kolej po ciebie, wróć wcześnie...
— A pocóż tobie wyjeżdżać? Czy ty mój żandarm? co?
— Wierzę, że gdy sama wyjadę, ty się postarasz wrócić wcześnie.
Poszukał rozkładu jazdy koleją i odpowiedział po namyśle:
— Ot, wstyd, abyś czekała na stacyi, to już wrócę o godzinie 9 minut 40 nocną porą...
— Tak późno?
— Raniej nie mogę... Mam bank, interesy, sprawunki...
— Ale wrócisz napewno? Będę czekała chociażby całą noc.