Strona:Artur Gruszecki - Nowy obywatel.djvu/239

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


, tak skończą się wszystkie kłopoty.
— Mój dobry, mój drogi, nie rób już więcej długów — mówiła z przymileniem — pomyśl, że masz syna i obowiązki względem niego.
— Eh, będzie dosyć i dla mnie, i dla niego... A on zdrów?
Wszczęli rozmowę o dziecku, służbie, wypadkach gospodarczych...
W czasie obiadu nadjechał posłaniec z poczty.
— Nu, jest i mój list — zawołał uradowany, rozrywając z pośpiechem kopertę.
Żona pełna oczekiwania wpatrywała się w twarz męża, a widząc jego uśmiech zadowolenia, odetchnęła głęboko, jak gdyby pozbyła się ciężaru.