Strona:Antoni Ossendowski - Po szerokim świecie.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


nym w jego tworach we wspaniałych salach muzeum na Prado. Trochę dalej kolumna 2 Maja, obelisk, Wystawiony bohaterom, którzy nie chcieli się poddać francuzom Napoleona I-go. I jeszcze dalej — maurytański cyrk „Plaza del Toros“, gdzie 13, 000 widzów lubuje się w krwawych zapasach kapadorów, pikadorów i toreros z bykiem — gladjatorem, — skazanym na niechybną śmierć. Tu na arenie cyrkowej 26, 000 chciwych krwi oczu śledzi każdy ruch eleganckich rzeźników, ryzykujących co chwila własne życie dla poklasku tłumu i dla srebrnych, ciężkich jak herb Hiszpanji „duros“[1].
W Toledo najpiękniejsza dla mnie w Hiszpanji i na całym świecie katedra, która obudziła w mojej duszy wspomnienia o „pagodach“ w Allahabadzie i Benaresie, a o 500 kroków dalej maurytański Alkazar, wznoszący się nad Toledo, jak monolit dumny, lejący legendami i szeleszczący krwawemi kartami historji dawnej Iberji. Tuż prawie obok dom, gdzie skrzypiało gęsie pióro nieśmiertelnego twórcy „Don Kiszota z Lamanszy“ i dom malarza Greco‘a, gdzie w lochach kwitła, ścigana przez „świętą inkwizycję“ toledańska szkoła czarnej magji, a ponad wszystkiem tajemniczy krucyfiks z Chrystusem, który rękę od krzyża oderwał i źrenice otworzył szeroko.
W szmerach niepojętych starej kaplicy Chrystusa de la Vega usłyszeć można strofy Zorilli:

Jezus, Hijo de Maria
Ante nos esta manana
Citado como testigo
Por boca de Ines de Vargas...

  1. Moneta — 5 peset.