Strona:Antoni Ossendowski - Po szerokim świecie.djvu/16

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


krzyczące o rozkoszy i wesołości, a zarazem — tajemnicze i groźne, gdzie krzyk namiętny zagłuszał nieraz ostatni jęk więźnia z „sali sprawiedliwości“; te katedry, płonące jeszcze niegasnącym ogniem wiary dla wiary, jako pociechy i ukojenia; ta Alhambra — siedziba potęgi i wiekowych wysiłków dwóch ras, dwóch filozofji; te pałace i komnaty wspaniałe wyniosłych, pogardzających tłuszczą królów starej Hiszpanji, która wydała świętego Ferdynanda i Piotra Okrutnego, Joannę Szaloną i Izabellę Katolicką, Albę, Kolumba i Mendozę, Cervantesa i Velasquez‘a Murilla, Goyę i Ribeirę, ludzi, którzy energją, porywem, genjuszem lub odwagą zdobyli niemal cały świat i nic, nawet Marokka, pod parciem tubylców z Rifu, utrzymać nie mogli, bo byli dumni, okrutni i wraz ze swymi królami za półbogów się uważali.
„Minęły piękne dnie Aranjuez‘u“, i dla Hiszpanji pozostały tylko wspomnienia, wyrażające się w megalomanji gmachów, nazw i projektów, czem się trudni rząd, klasa gran Espana, czyli hidalgo i plutokracja, oraz wspomnienia, żyjące we krwi i obyczajach całego narodu, rycerskiego, uprzejmego 5 szczerego.
Dość przejść ulicami Madrytu, aby to wyczuć i zruzumieć. Gmach poczty — Generale Correos, pałac królewski, domy banków — swoją architekturą i wewnętrznem ozdobieniem opowiadają potężnym głosem o dawnej wielkości Hiszpanji, gdy ona gromadziła skarby całego świata — wiedzę arabską, sztukę chrześcijańską, kulturę meksykańską i peruwiańską, zdobnictwo flamandzkie, wzbogacając to wszystko swym genjuszem, skrzętnie przechowywa-