Strona:Antoni Lange - Przekłady z poetów obcych.djvu/28

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Pięknych róż. Miłość drgała w jej dziewiczem łonie.
Motyle, zachwycone, w rojnem lecąc gronie,
Piły miodu słodycze z róż jej warg rumianych,
Włosy jej złotem lśniły i w puklach rozwianych,
Strumieniami spadały na jej szyję białą,
A ja piłem te czary i serce mi drżało!
Śnieżne piersi od wiatrów świeżego powiania,
Odchylają tkaninę, która je osłania...
Wkrąg słodko niewidzialne śpiewały ptaszęta;
Dusza ma promieniała, czarem jej zaklęta!
Nigdym nie znał imienia tej Apsary lotnej.
Jak biało lśniły nóżki jej w trawie wilgotnej!
Ach, za tym niedosiężnym nigdy ideałem,
Młodych lat mych miłością, długie dni biegałem
O, Święte Rozmyślanie nad treścią wszechrzeczy,
Twa moc niechaj mię z tego wspomnienia uleczy,
Niech zapomnę te usta kraśne, czarne oczy,
Ten włos, co mych surowych trudów ciszę mroczy!
O szczęsny Bhagavato, stulistny lotosie,
Jeśli spocząć u ciebie leży w moim losie,
Spraw, niechaj mię opuści ta żądza straszliwa,
Niechaj pogrążę się w tobie, jak się w morze wpływa!


VARADA.

Matka moja, duch zawsze do pracy gotowy.
Dawno temu, raz nocą poszła doić krowy.
Na drodze ją ukłuła zdradna żmija Kali;
Nazajutrz matkę moją umarłą zastali.
Jak dziecię bez jedynej, serdecznej istoty,
Płakałem śród najwyższych bólów i zgryzoty,
I doliną i wzgórzem i lasem, i rzeką,
We łzach, z rozwianym włosem błądziłem daleko.