Strona:Antoni Lange - Pogrobowcom.djvu/16

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Więc my sami poszli w świat szeroki,
I błąkali się długo śród cienia,
Aż nadeszły fałszywe proroki
I wołały nam: „Dość! Precz marzenia!
Dość! Precz buntów szalone porywy,
Precz bezsilnej dumy krzyk nieżywy!“

„O wolności niechaj roją ptaki,
Nam niewola będzie czyścem grzechów:
My skazani, by żyć jak robaki
Bez promieni i świeżych oddechów.
Po co próżne walki Machabejów?
Bądźmy zgodni z koniecznością dziejów.“

„My kochamy ojczyznę — wołali —
Ale strach nam czerwonych krwiotoków:
Dziś minęli rycerze ze stali,
Dziś marzeniem nie sięgać obłoków!
Świat zdobędziem nie pychą wojenną,
Ale pracą mrówczą a codzienną!“

A tu inni nadchodzą i prawią:
„Nie, nam nie strach bojowej krwawicy
Lecz tę Polskę papuzią i pawią —
Niewolnicy dumnej niewolnicy —