Strona:Antoni Lange - Dywan wschodni.djvu/377

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Z MĄDROŚCI BRAMINÓW.

Złą dolę znoś jak dobrą, mając to na względzie,
Że gdy będziesz źle znosił, gorzej ci z tem będzie.


Gdy cię przyjaciel zrani, wybacz, przekonany,
Że sam cierpi: inaczej nie zadałby rany.


Gdy znajdziesz cierń w miłości, kochaj jeszcze wierniej:
Że masz różę przy sobie, poznajesz to z cierni.


Najszlachetniejszy kamień jest ten, który kraje
Wszystkie inne — a siebie zrysować nie daje.
Najszlachetniejsze serce jest to, które właśnie
Raczej da się skaleczyć, niż samo zadraśnie.


Jak dziecko, które ze snu oczęta otworzy,
A drgnąwszy, zaraz główkę spokojnie położy,
Ujrzawszy twarz swej matki w przebudzenia chwili,
Która czuwając nad nią z miłością się chyli:
Tak szczęśliwy, kto w życia ziemskim śnie spoczywa,
I gdy wznosząc wzrok w niebo, na chwilę się zrywa,
Widzi niebieską matkę, co z błękitów fali
Uśmiechając się, mówi: „Ja czuwam... śpij dalej!“


Gdy gardzisz poprzedników myślami wszystkiemi,
Jak chcesz, by myśl twą potem ważono na ziemi?
Nawet nie możesz wiary mieć we własne zdania,
Kiedy do myśli ludzkiej nie masz zaufania.


Wędrowiec śród pustyni spotkał łączkę małą,
Gdzie na murawie piękne drzewo wyrastało;