Strona:Antoni Lange - Dywan wschodni.djvu/378

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


A pod stopami drzewa zdrój wytryskał cichy
I kwiat nad czyste fale zwiedzał swe kielichy.
Na drzewie ptaszek głośnym odzywał się śpiewem,
Wędrowiec wypoczywał z rozkoszą pod drzewem.
I rzekł: Próżno ptak śpiewa i zakwita kwiecie
W tej pustce, gdzie się niemi nikt nie cieszy przecie.
Wtem bóstwo, mieszkające w drzewie, rzecze zlekka:
„Wędrowcze, któryś do mnie przybył tu z daleka,
„Nie próżną piękność kwiatu, pieśń ptaka; gdyż obie
„Mnie służą; a gdyś spoczął przy mnie, więc i tobie.“


Drzewo, gdy ptaszek siedzi, ciężaru nie czuje,
Lecz Zachwieje się gałąź, gdy on odlatuje:
Tak ty nie czujesz szczęścia, gdy w twych piersiach gości,
Lecz gdy uleci, czujesz utratę radości.
Tak świat zacnych człowieka dążeń nie spostrzeże,
Póki z świata powierzchni śmierć go nie zabierze.


Doskonałych i świętych kochać mi najtrudniej:
Byliby niewygodni i byliby nudni.
Tak, jak są, kocham ludzi: słabych, zaślepionych,
Jednostronnych, ułomnych i ograniczonych;
Tak się przedstawiających kocham ich na świecie,
I tak ich przedstawionych chcę znaleźć w poecie.
Gdy innych mi ukaże świat, to ich w pokorze
Znieść muszę; lecz gdy książka, na bok ją odłożę.
Stoi skała na drodze; gdy stoisz przy skale,
Ze może być czem innem, nieposądzisz wcale.
Lecz gdy miniesz i na nią spoglądasz zdaleka,
Wtedy głaz ci ukaże kształt twarzy człowieka.
Jak z tą skałą, tak z panem niejednym się zdarzy,
Że tylko w oddaleniu ma kształt ludzkiej twarzy.


Sztuka, jak to widzimy z jej historyi wątku
Skromnem tylko rzemiosłem była na początku.
Teraz sztuka co dumnie i wysoko wzrosła,
Nie schodząc ku skromności, zeszła do rzemiosła.