Strona:Antoni Lange - Dywan wschodni.djvu/376

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Chyli sie drzewo, gdy owoc dojrzewa,
Spuszcza się chmura, gdy deszczem zacięży:
Toż i szlachetny w górę się nie pręży,
Bywa pokornym, im godniejszym bywa.


Wdzięczne blaski księżycowe,
Wdzięczna boru cisza błoga,
Wdzięcznie słuchać wieszczów mowę,
I kochanka wdzięczna droga.
Choć jej oczko gniew zapruszy,
Wdzięczny uścisk bratniej ręki:
Lecz znikome wzystkie wdzięki,
Wieczne tylko — dobra duszy.


Jaki zysk pewny? Z szlachetnym zażyłość
Co niesię troskę? — Stosunki z głupiemi.
Co nie zawodzi? Zacnej żony miłość.
Jak wytrwać w życiu? Prawdzie służ na ziemi.
Kto bohaterem? Kto zmysłami włada.
Kto ma bogactwo? Kto wiedzę posiada.
Kto szczęśliw? W kraju kto pozostać może.
Kto władca? — Komu dan posłuch w pokorze.


(Józef Szujski).