Strona:Antoni Lange - Dywan wschodni.djvu/371

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Do chłodniczka nad strumienia brzegiem
Idzie tęskny, idzie zadumany
I swe żale puszcza z fali biegiem.

Odeszła, odeszła w dziewcząt pięknem ujrzawszy mnie gronie
A czującemu winę w stęsknionem głos zamarł łonie,
Odeszła zgniewana, biada mnie!
Ona, kochanka moja! Ją kocham, kocham nad życie!
Daremnie szukam jej w lesie, w cienistych zarośli ukrycie —
Odeszła zgniewana, biada mnie!
Patrz! zabłysła tam szatą i znów zniknęła spłoniona,
Czemu uciekasz, luba? tak tęskne uściska ramiona.
Odeszła zgniewana, biada mnie!
Przebacz! już nigdy więcej! już nigdy cię nie obrażę,
Przebacz! goreję miłością, o tobie myślę i marzę!
Odeszła zgniewana, biada mnie!


PIEŚŃ CZWARTA.

Do tęskniącego nad rzeki falą,
Do tęskniącego w chłodnika cieniu,
Do płonącego w smętnym płomieniu
Tak usta drużki tęsknie się żalą:
„Kadzideł gardzi wonią, księżyca chłód zda jej się upałem,
Powiewu wiosny unika Radha z serduszkiem zbolałem.
Chorej z miłości gorączka wypieka
Usta. Myśl k’tobie ucieka.
Tyś przed nią ciągle, twoim roztęsknia się ciągle obrazem,
Skarży się, płacze, śmieje, to pieści i gniewa zarazem.
Chorej miłości gorączka wypieka
Usta. Myśl k’tobie ucieka.

Chata smutna zda się jej pieczarą,
Towarzyszek nuży ją biadanie,
Jej westchnienia tak płoną ogniami
Jak bór czarny, co w płomieniu stanie;