Strona:Antoni Lange - Dywan wschodni.djvu/370

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


PIEŚŃ DRUGA.

Gdy tak Kriszna w pustocie miłosnej
Z dziewczętami po gaju się bawił,
Radhy serce cios bólu rozkrwawił,
W zarosi dziką twarz smętną schowała
I wśród pszczółek piosenki radosnej
Smutne słowa do drużki szeptała

„Flet jego tam słychać, pieśń słychać wesołą
W tanecznych pląsach na łące.
Połyska mu oko, jaśnieje mu czoło,
Migają wisiory błyszczące.
O, biedna ja, biedna! on ze mnie się śmieje —
Ja patrzę i gorzkie łzy leję.

Ramiona tam jego, drgające pieszczotą
Z kibici na kibić się suną:
Na rękach ma złoto, na nogach ma złoto,
Co nocnym urąga całunom.
O, biedna ja, biedna! On ze mnie się śmieje
Ja patrzę i gorzkie łzy leję.

Przy blasku, co z skroni młodzieńczej mu płonie
Zagasa księżyc srebrzysty:
Jak piersi dziewicze falują przy łonie
Co garnie je w uścisk ognisty!
O biedna ja biedna! On ze mnie się śmieje
Ja patrzę i gorzkie łzy leję.

Flet z rąk lnu wypada, pasterki oczami
Jak nęcą, wołają ku sobie...
Napotkał me oko, wstyd lica mu plami:
O szczęsnam, że patrzę choć k’tobie...
Nie! Biedna ja biedna! On ze mnie się śmieje
Ja patrzę i gorzkię łzy leję.


PIEŚŃ TRZECIA.

Ale w Kriszny sercu nie wygasa
Radhy miłość, Radhy ukochanej,
Patrz z pasterek już gronem nie hasa.