Strona:Antoni Lange - Dywan wschodni.djvu/322

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


I woła, woła znów a znów,
drżąc, Damajanti swego pana.
— Ha, ten przez czyją złość i gniew
w nieszczęście popadł wielki król,
Temu, co naszym bólem żyw,
niech stokroć większy przyjdzie ból!
Kto złego ducha tchnął weń, zły,
że w klęski popadł wielki król,
Niech bez radości żywot ma,
niechaj ma stokroć większy ból! —
Tak płacze pani ta i kinie,
małżonka szlachetnego króla
I myśli, dokąd ruszył mąż
w bór, gdzie tysiące bestyj hula.
I jakby ją opętał szał,
tak płacze gorzko wciąż a wciąż
Bhaimia![1] Biegnie, woła znów:
Gdzie Nal, gdzie król mój, gdzie mój mąż?
A gdy tak cała tonie w łzach,
jak gdy samotna huka mewa,
Nagle ją, pełną dusznych trosk
i wycieńczoną — z wierzchu drzewa,
Gdy oto stanie mu u stóp,
idąc w pobliżu jego drogi:
W gwałtowny uścisk chwyci wąż —
głodny, olbrzymi potwór srogi.
Ta, gdy ją w uścisk chwyci wąż,
zgorzkniała, pełna troski bladej:
Nie swej zagłady płacze już,
jako żałuje więc Naiszady!
O biada — patrz — obrońco mój,
jak mnie bezsilną straszny zwierz
Porwał w żarłocznych objęć zwój!
Spiesz na ratunek, spiesz, o spiesz!
Jakże na świecie będziesz żył,
skoro przypomnisz mą zagładę?
Kiedy opuści cię zły duch,
odzyskasz rozum i Niszadę?

  1. Bhaimia — córka Bhima — tj. Damajanti,