Strona:Antoni Lange - Dywan wschodni.djvu/254

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Owca rzekła: — „Foremne figle ze mną stroisz,
Wilkowiś mnie wziął, a sam za wilka mi stoisz.


Jam jest mrówka, po której depcą ludzkie nogi,
Nie pszczoła, co żądłem swem ból zadawa srogi.
Ol jakoż mię uszczęścił Bóg z wielkiej litości,
Ze nie umiem, ni mogę ludziom czynić złości!


Nieszczęsny chleb to, co-ć go człek niechętny dawa,
Boć przyjacielem zań być zarazem przestawa.
Lepiej się tedy mniejszą rzeczą kontentować.
Aniż na przyjacielskiej przyjaźni szwankować,
Nieszczęsny to stół, co zań z nienawiścią siędziesz,
Najesz się, lecz przyjaźni i miłości zbędziesz.


Rzekł do syna własnego jeden starzec swego,
Gdy go widział mocnego jak lwa i chyżego:
„Gdybyś sobie na pamięć przywiódł lata swoje,
Gdy cię słabego ręce piastowały moje,
Nie czyniłbyś mi złości, gdy zawziąłeś siły,
A mnie już jako babę moje opuściły,


Siły nie złota, trzeba młodej żenie,
Moc u niej w wielkiej, złoto w małej cenie.
Mocą, nie złotem, zniewoli się tobie,
Bez której zaraz obrzydzi cię sobie.


Derwisza nie z postawy, ni z jego odzieży,
Ale z dobrych postępków poznawać należy,
Bo chocia się on w suknię przeciwną swej wierze,
Choć głowę swą w królewską koronę ubierze,
Choć położy chorągiew na swojem ramieniu,
Nic to: na dobrem więcej należy sumieniu.
Świat opuścić i wzgardzić wszystkie jego sprawy,
Czystość trzymać i świętych modlitew zabawy —
To jest grunt, ale zaś w tem jest omyłka sroga,
By komu miała zjednać raj suknia uboga.
Mąż dobry w karacenę twardą grzbiet swój stroi,