Strona:Antoni Lange - Dywan wschodni.djvu/143

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Bo ani wsiani, ani są wszczepieni
W prawdę, i pień ich nie ma w niej korzeni.
Przeto, gdy uschły pod słoneczną spieką,
Wiatr jako ździebła rozwiał je daleko.
— A wyście komu — pyta Pan — zuchwali,
Przypodobali mnie i z kim zrównali?
Podnieście oczy w górę, by widziały:
Kto mógł ten w górze stworzyć układ cały
Gwiazd, niby wojska niezliczone mrowie,
W którem On każdą po imieniu zowie.
Możność i wola Jego to sprawiły,
Bo, krom tych mocy, nie ma innej siły.
Czemu więc mówisz: — Droga mi do Pana
Zakryta! sprawa moja jest przegrana!
Mój Pan i Bóg mój wziął mi precz Swe łono!
Izali nie wiesz? Wszak ci to mówiono:
— Pan, który stworzył wszystkie ziemskie kraje,
Ni się spracował, ani On ustaje.
Bezdenna Jego jest mądrości sprawa,
Spracowanemu siły On dodawa,
Bezmocnych wzmaga w twardość i w działanie.
Pacholę tylko w pracy swej ustanie,
I młodzieniaszki w mdłości swej upadną.
Ale, mający ufność w Panu, snadno
Odzyszczą mocy utraconej zdrowie,
I wziąwszy na się pióra jak orłowie,
Iść będą stopą nieupracowaną,
I nawet choćby biegli, nie ustaną.


ROZDZIAŁ LIII.

Kto zaś uwierzy, iż mój duch nie kłamie?
Kto tak oglądał, jak ja Pańskie ramię?
Oto, kiełkuje przed Nim, jak Pan życzy.
A jak korzonek, w ziemi swej, dziewiczej
Nie ma On ani krasy, ni piękności,
A choć widzimy, gdy On wśród nas gości,
Iż okiem ziemskiem nie ma patrzeć na co,
To niemniej wszyscy z Niego się bogacą,