Strona:Antoni Lange - Dywan wschodni.djvu/129

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


PIEŚŃ DEBORY.

Pieśń ma zagrzmi i zahuczy
i zatętni wzdłuż i wszerz.
Słuchaj, ludu, i ty, ziemio,
moje słowa w uszy bierz.
Słuchaj, ludu mój, słuchajcie
wy, książęta i królowie:
Ja, ja, matka w Izraelu,
ja zaśpiewam pieśń Jehowie.
Kiedy wyszedł Pan ze Seir,
gdy przez pole Edom szedł.
Ziemia drżała, góry mdlały,
potok Cyton kurczył grzbiet.
Lew w pustyni przypadł k’ziemi
i zakwili jak pacholę:
Kiedy wyszedł Pan ze Seir,
przez edomskie gdy szedł pole,
Z chananejskich wozów konie
lud mój ujrzał śród swych łąk:
Zdarto tarcze z jego ramion,
wytrącono drzewca z rąk.
Po winnicach ptak się zdziwił,
obcej mowy słysząc głosy.
Cudze sierpy żąć poczęły
po pszenicznych łanach kłosy.
Lat dwadzieścia z drżącą wargą
ze krwią w oku patrzał lud,
Jak szerszenie z ust cór jego
wysysały słodki miód.
Spustoszały wsie i grody,
wyschła woda studzien wielu:
Aż powstałam ja, Debora —
wstałam — matka w Izraelu!