Strona:Antoni Kucharczyk - Z łąk i pól.djvu/204

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Które śpiewali moi drużbowie
Mnie i Magdusi z wiankiem na głowie,
Gdy do kościoła przez ślubowanie
Szliśmy się złączyć w wieczne kochanie.

Gdy tak wygrałem przeszłe me życie,
Patrze! mój synek, kochane dziecię
Na dwóch drewienkach, niby w skrzypeczki,
Jak tatuś jego, też gra piosneczki,
Na ten mi widok łzy z oczu płyną,
Bo mych skrzypeczek piosnki nie zginą...

Gdy mi skrzypeczki wypadną z dłoni,
Zamilknie piosnka, co z serca dzwoni,
Tobie, kochane ty dziecię mole,
Zostawię lube skrzypeczki swoje,
Choć mnie wyniosą, między mogiły,
Moje skrzypeczki, wciąż będą żyły...