Strona:Antoni Kucharczyk - Z łąk i pól.djvu/203

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Gdy w wolnych chwilach wezmę skrzypeczki,
Gram sobie na nich różne piosneczki:
Najprzód te dawne, z dni mych zarania,
Z młodzieńczych marzeń, snów i kochania,
Które grywałem tak sielsko-śpiewnie
Mojej Magdusi, serca królewnie...

Potem gram piosnki one tułacze,
W których tęsknota „do swoich“ płacze,
Jak gdym się tułał „za chlebem“ w świecie,
Tęskniąc, jak tęskni za matką dziecię,
Do mej ojczyzny, rodzinnej chatki,
Mojej kochanki, sióstr, braci, matki...

Znów gram radosne, wesołe piosnki,
Jakżem z tułaczki wracał do wioski,
Z pracą rąk moich, srebrem bogaty,
Zawitał w progi rodzinnej chaty,
W otwarte swoich dla mnie ramiona,
I mej kochanki, co tak stęskniona.

I znów piosenki płyną serdeczne
Z mego wesela... skoczne, taneczne,