Strona:Antoni Ferdynand Ossendowski - Orlica.djvu/183

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.



ROZDZIAŁ XI.
Zemsta

Ras ben Hoggar sunął śladami Saffara el Snussi, jak głodny szakal skrada się do stada baranów.
Tracił ślady, znowu je odnajdywał i znowu sunął dalej, aż doprowadziły go one do domu handlarza.
Napaść na Araba, utoczyć jego krwi, nacieszyć się zemstą? A co dalej? Czy znajdzie Ras w tym, niemal warownym domu swoją żonę? Jeżeli już odsprzedał ją Saffar, jak i od kogo dowie się, gdzie teraz jest Aziza?
Walczyły w nim gniew i rozsądek.
Przebrał się w swój strój żebraczy, nie spuszczał z oka domu handlarza i nareszcie udało mu się zawrzeć znajomość z niewolnikiem Harazemem, pomocnikiem Saffara.
Chytrością Ras wyciągnął od niego potrzebne wskazówki i wtłoczywszy nienawiść i zemstę do serca, ruszył dalej.
Długo szukał, aż pewnego wieczoru zapukał do drzwi Ghalizat w Melilli. Tu rzucił garść srebrnych monet, dowiedział się o wszystkiem, zapa-