Strona:Anton Czechow - Partja winta.djvu/59

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.



Gruby i cienki.

Spotkali się na dworcu Mikołajowskim. Jeden z nich był gruby, drugi — cienki. Grubas przed chwilą zjadł obiad w bufece kolejowym, jego świecące wargi, jakgdyby zaciągnięte warstwą tłuszczu, przypominały dojrzałe wiśnie. Rozchodził się dookoła niego zapach xeresu i fleur d‘orange. Cienki właśnie wyszedł z wagonu i uginał się pod ciężarem walizek, pakunków i zawiniątek. Niosło od niego wędliną i najgorszego gatunku kawą. Tuż za nim dreptała chuderlawa kobiecinka — jego żona. Pochód zamykał wysoki gimnazjalista, mrużąc jedno oko — ich syn.
— Porfiryj! — krzyknął gruby, spostrzegłszy cienkiego — czy być może? Czyś to ty aby! Kupę lat, kupę lat!
— Nie może być! — strasznie się ździwił chudy. — Misza! przyjacielu lat dziecinnych! Cóż ty tu robisz?
Objęli się i po trzykroć ucałowali, spoglądając na siebie oczyma pełnemi łez. Widać było, że spotkała ich miła niespodzianka.