Strona:Anton Czechow - Partja winta.djvu/58

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


we mundury urzędników ustąpiły miejsca białym pelerynkom pensjonarskim. Kola, synek ekscelencji, pozbierał walających się na podłodze urzędników i zamalował im mundury czerwoną farbą. Bezwąsym dorobił zielone wąsy, a bezbrodym — brązowe brody. Gdy już nie było co malować, wyciął z fotografji figurki, przekłuł im szpilkami oczy i zaczął się bawić w żołnierzy. Wyciąwszy radcę tytularnego Kraterowa, przymocował go do pudełka od zapałek i zaniósł w tym stanie ojcu do gabinetu.
— Tatku! Popatrz! Pomnik!
Żmychow roześmiał się serdecznie, nachylił się i ucałował mocno synalka.
— No idź-że, łobuzie, i pokaż mamie. Niech mamusia też zobaczy.