Strona:Andrzej Stopka Nazimek - Sabała.djvu/37

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


się z nimi bardzo często, przyswoił sobie wiele ich wyrazów, piosnek, a nawet góralskie przerabiał na liptowskie. Językiem słowackim rad się popisywał, co jest bardzo ciekawe. Widocznie imponowali mu siłą i odwagą.
Kiedy zaś który z górali zaśpiewał jego nutę, zwaną »Sabałowską«, zrywał się stary do tańca.
Oczy zwykle zamglone nabierały ognia, a podeszły wiek przestawał mu ciężyć i suwał kyrpcami lekko po murawie lub piasku, jak młodzian.