Strona:Anafielas T. 3.djvu/263

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.
261




XXXVI.

Między jeńcami w Polsce zabranemi
Był mnich ubogi, Franciszka zakonu.
Zakon nie obcy już Litewskiéj ziemi.
Bracia to jego, męczeńskiego zgonu
Piérwsi poleli ziemię krwią chrześciańską,
Piérwsi winnicę w niéj krzewili Pańską.
Na Piaskach Wilna, na miasta kończynie,
Stał ich kościołek, niby gród obronny;
A dachu nie śmiał wywodzić wysoko,
Ani się krzyżem na wieży pochwalić,
Ni dzwonu dźwiękiém do modlitwy wołać.
Wysoki płot go obejmował wkoło;
Brama dębowa milczała zaparta,
Broniła wejścia, jak w Krzyżackim zamku.
I rzadko mnichy, od pamiętnéj chwili,
Na miasto wyszli, między lud wkroczyli;