Strona:Alfons Daudet-Safo.djvu/099

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

by nie pewne zdarzenie w rodzinie, mianowicie przyjście na świat bliźniątek: Marty i Maryi. Ponieważ matka wpadła w chorobę po tym podwójnym połogu, Cezary i żona jego otrzymali pozwolenie odwiedzenia jej. Nastąpiło wtedy pojednanie dwóch braci, niewyrozumowane, instynktowne, parte siłą jednej krwi. Para ta zamieszkała w Castelet i gdy wkrótce do nieuleczalnej anemii przyłączyła się podagra reumatyczna, przykuwając biedną matkę do łóżka, na Diwonnę spadł obowiązek zarządzania domem, pamiętania o karmieniu bliźniąt, czuwania nad liczną służbą, odwiedzania Janka dwa razy na tydzień w Avignonie, gdzie był w liceum i starań koło chorej, która ich bezustanku potrzebowała.
Logiczna i zastanawiająca się, zastępowała ona brak nauki inteligencyą, rozumem chłopskim, urywkami wiadomości, pozostałych w mózgu „próżniaka“, którego poskromiła i ujęła w karby. Konsul zupełnie się spuszczał na nią pod względem utrzymania domu a była to rzecz nie łatwa, podatki bowiem powiększyły się a dowody malały rok rocznie, z powodu filoksery, wyniszczającej winnice. Cała równina była nią dotknięta z wyjątkiem ogrodu; konsul zwrócił