Strona:Aleksander Szczęsny - Spadkobierca skarbów ojcowskich.djvu/32

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Jeśli pan tak łaskaw, to niech pan mi pożyczy parę groszy, gdyż jestem głodna, a niewiem do kogo zwrócić bym się mogła.
Nieznajomy spojrzał na porządnie odzianą dziewczynkę i rzekł potrząsnąwszy głową.
— Jakto, ty dziecko jesteś tu obcą i czujesz głód? Chodź ze mną do pobliskiego zajazdu.
Emilja po chwili namysłu poszła z nieznajomym.
Gdy już siedzieli przy stole i nieznajomy opowiedział Emilji o swoich dzieciach, zapytał się o ojca i matkę, a dziewczynka stała się rozmowniejszą wtedy nieznajomy wypytał ją powoli o przyczynę głodu, a Emilja bez nieśmiałości opowiedziała mu całą prawdę, wtedy nieznajomy wyjął złotą szpilkę i rzekł:
Emiljo, od nieznajomych nie bierze się pieniędzy, lecz może zechcesz przyjąć od przyjaciela tą małą pamiątkę. Przyjmij to i przyjm odemnie podziękowanie za wielką radość, jakąś mi dzisiaj swoim postępowaniem sprawiła. Niech ci Bóg zawsze sprzyja i ustrzeże cię od złego.
Emilja nie zapamiętała nazwiska nieznajomego, lecz ma dotąd złotą szpilkę i myśli często o głodzie jaki wtedy odczuwała, jakoteż i o dobrym posiłku, jaki jej los zesłał w nagrodę za dobry uczynek.